wtorek, 3 stycznia 2012

Konkurs nr 1 na anielskim blogu

Jeśli chcielibyście otrzymać książkę Trucicielka Erica – Emmanuela Schmitta (o jednym z opowiadań pisałam tutaj) jest to konkurs dla was.
Zasady konkursu: Proszę zostawić w komentarzu waszą propozycję lub propozycje (ilość typów nieograniczona) książek, obrazów, filmów, muzyki, lub innej formy sztuki z aniołem w tytule lub w treści, które najbardziej wam się podobały. Proszę też o krótki uzasadnienie na temat polecanej pozycji.
Proszę o komentarze do dnia 13.01.2012 r. pod wpisem o konkursie. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w dniu 14.01.2012 r. Tradycyjnie proszę posiadaczy blogów, w miarę możliwości, o zamieszczenie informacji o konkursie na swoich stronach.
Jednocześnie informuję, iż jeśli zechcielibyście zamieścić na blogu wpisy, które zamieściliście już wcześniej (nawet sporo wcześniej) na swoich blogach będzie mi miło.

sobota, 31 grudnia 2011

Dobrego Nowego Roku


Wszystkim czytelniczkom i czytelnikom, a w szczególności moim współredaktorkom życzę Dobrego Nowego Roku, aby jego ostatniego dnia móc sobie powiedzieć, to był cudowny Rok, szkoda, że odchodzi i życzyć sobie, aby był to najlepszy z dotychczasowych.

piątek, 30 grudnia 2011

Licho - czyli anioł z alergią na pierze:)

Poniższy tekst pojawił się na moim blogu już kilka miesięcy temu, ale ponieważ jednym z głównych bohaterów jest niezwykle sympatyczny aniołek wklejam go i tutaj:)

"Dożywocie" kupiłam już jakiś czas temu zachęcona entuzjastycznymi opiniami na różnych blogach oraz w BiblioNETce. I jak to u mnie najczęściej jest odłożyłam na półkę, bo miałam jakieś pożyczone książki, które trzeba był przeczytać na przedwczoraj a z własnymi nie ma pośpiechu. Ale wreszcie przyszła pora na zaznajomienie się z powieściowym debiutem Marty Kisiel. 
Konrad Romańczuk, wschodząca sława polskiej literatury dosyć niespodziewanie dziedziczy dom - położoną na odludziu Lichotkę. W testamencie jest co prawda mowa o jakichś dożywotnikach, jednak nimi się nowy właściciel specjalnie nie przejmuje. Zrywa z dotychczasowym miejskim życiem, z projektem na narzeczoną w osobie niejakiej Majki też zrywa, wynajmuje mieszkanie koledze i rusza do swojego nowego domu. Gdy jest już niemal u celu psuje mu się samochód, więc ostatnie dwa kilometry przebywa na piechotę w nieziemskim upale i wreszcie jego umęczonym oczom ukazuje się Lichotka - willa, raczej z tych pokracznych, ozdobiona dodatkowo gotycką wieżyczką. Przy bramie Konrad spotyka tymczasowego opiekuna obiektu - Szymona Kusego i jest to pierwsza i ostatnia w miarę normalna osoba związana z tym domem. Jak się bowiem okazuje w domu zamieszkuje Anioł Stróż kolejnych właścicieli o wdzięcznym imieniu Licho - uczulony na pierze, przez co wiecznie zasmarkany wielbiciel porządków, Szczęsny - dwustuletnie widmo panicza - samobójcy, romantycznego poety i mistrza robótek ręcznych, Krakers - pradawny potwór z otchłani, który uwielbia kulinarne wyzwania i karmi mieszkańców domu oraz Zmora - kocica, bez jakiegoś widocznego talentu za to z niezwykle ostrymi pazurami. Stan osobowy uzupełniają cztery utopce zasadniczo zamieszkujące w stawie ale nie gardzące też znajdującą się na parterze łazienką. 
Wszystkie te postacie to dożywotnicy Konrada, chociaż biorąc pod uwagę fakt, że Romańczuk z natury rzeczy jest istotą śmiertelną zaś  tamci nie mają takich ograniczeń to może raczej on jest dożywotnikiem w Lichotce...

Dawno już się tak świetnie nie bawiłam przy czytaniu, a wybuchy śmiechu wstrząsały pogrążonym we śnie domem. Książka ma szybką akcję i sympatycznych bohaterów a napisana jest barwnym językiem. Widać, że autorka świetnie się bawiła tworząc kolejne komplikacje na które napotykają mieszkańcy Lichotki. Odkładając zakończoną lekturę czułam ogromny niedosyt - ja chcę jeszcze więcej przygód Licha, Konrada i Szczęsnego... Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że Marta Kisiel wróci do swoich bohaterów i powstanie kontynuacja "Dożywocia".

Ale zanim to nastąpi serdecznie zachęcam do przeczytania tej książki - mam nadzieję, że po zakończeniu lektury pomyślicie podobnie jak ja - gdzie jesteś Lichotko? Tak chciałabym w tobie zamieszkać...                                                                                                                              

"Czas aniołów" - Iris Murdoch


"Czas aniołów" - Iris Murdoch oferuje nam jak zwykle wyrafinowane kobiety, ciamajdowatych facetów, w tle kilku prostaczków. W warstwie powierzchniowej to dramat rodzinny chwilami ocierający się o perwersję. Na drugim planie mamy filozofię: temat śmierci Boga (nie wiem, czy to ulubiony temat Iris, czy tylko ja mam takie szczęście, już raz musiałam zmierzyć się z tym tematem przy okazji "Przypadkowego człowieka"), nieco dziwne rozważania a aniołach (dla autorki anioły i demony to w zasadzie jedno) i temat kryzysu kapłańskiego. I dzięki temu ostatniemu motywowi książka ostro skręca - od rzekomej śmierci Boga, do zupełnie namacalnej śmierci człowieka. Najpierw duchowej, potem też fizycznej. W sumie - książka robi spore wrażenie.

sobota, 24 grudnia 2011

Anioły w kolędach

Kolęd i pastorałek z Aniołami w tle jest mnóstwo. W końcu to właśnie Anioł obudził śpiących pasterzy... A to trzecia, rzadziej wykonywania, zwrotka przepięknej kolędy "Lulajże Jezuniu" w wykonaniu Eleni. Tu Anioł, Aniołek - ale w innym kontekście.


Lulajże, pielkniuchny nasz Aniołeczku,
Lulajże,wdzięczniuchny świata kwiateczku.
Lulajże, Jezuniu, lulajże, lulaj,
A ty, Go Matulu, w płaczu utulaj.




Niech Anioły zawsze nad Wami czuwają! 


piątek, 23 grudnia 2011

Życzenia świąteczne

ANIOŁOWIE SIĘ RADUJĄ, POD NIEBIOSY WYŚPIEWUJĄ:
GLORIA, GLORIA, GLORIA IN EXELSIS DEO!

Wszystkim uczestniczkom, czytelniczkom i czytelnikom życzę zdrowych, rodzinnych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

Niech Wasze Anioły będą z Wami w ten piękny, magiczny czas.

Ja już otrzymałam swój anielski prezent, który jest mi szczególnie drogi, ze względu, na odległość, jaką przebył, aby do mnie dotrzeć i ze względu na osobę ofiarodawczyni, która, jak napisała w dedykacji, kiedy tylko go zobaczyła pomyślała o mnie. Prezent szukał mnie w Paryżu, a na skutek pewnego fatum musiał zostać nadany pocztą.
Teraz już zawsze będzie mi przypominał niebiański koncert, którego obie byłyśmy uczestniczkami. Dostałam książeczkę Spacer z Aniołem. To taka poetycko-fotograficzna podróż przez dwa przenikające się światy. Wielkie dzięki Hiena.. Życzę Ci radosnych, anielskich Świąt.
A wam życzę równie pięknych prezentów i równie drogich ofiarodawców.

czwartek, 22 grudnia 2011

Angelologia – Danielle Trussoni

Gdyby nie Anielskie wyzwanie zapewne nigdy nie sięgnęłabym po tę książkę. Wyobrażałam sobie, że będzie to coś w rodzaju książek, jakich pełno na rynku, kolejny romans, w którym anioł zakochuje się w ziemskiej kobiecie i dla niej decyduje się zostać człowiekiem. Tymczasem Angelologia nie ma nic wspólnego z romansem, choć miłość i pożądanie odgrywają w niej niebagatelną rolę.
Autorka posługuje się biblijną przypowieścią i apokryficzną Księgą Henocha. To właśnie ta przypowieść i próba dopisania dalszego ciągu historii upadłych aniołów najbardziej mnie zainteresowała.
Przed potopem niebiosa zesłały na ziemię dwa zastępy aniołów; liczące po dwa kroć dwieście aniołów każdy. Zwano ich czuwającymi. Miały one sprawdzić, jak toczy się życie na ziemi. Przywódcą jednego zastępu był Szemichaza, który rozejrzawszy się po ziemi, postanowił odpocząć na wśród ludzi. Czuwający zamieszkiwali pośród dzieci Adama i Ewy. Pewnego razu ujrzał Szemichaza piękną kobietę, kąpiącą się w jeziorze. Postanowił związać się z nią i zasugerował, aby inni czuwający także wybrali sobie żony z ludzkich kobiet. Potomkami czuwających i ludzkich kobiet zostali nefilimowie. Byli piękniejsi, wyżsi i silniejsi niż ludzie. Z czasem ogarnięci żądzą władzy zaczęli wprowadzać swoje rządy na ziemi. Wówczas ludzie poprosili o pomoc Boga. Do walki z czuwającymi stanęli archaniołowie. Otoczyli czuwających kręgiem ognia i wtrącili do podziemnej jaskini. Oddzieleni od nieba i ziemi czuwający wzywali na ratunek swoje dzieci (nefilimów), te jednak nie przybyły. Wówczas Archanioł Gabriel, ulitowawszy się nad swymi upadłymi braćmi rzucił im Lirę, aby muzyka osłodziła ich niedole. Kiedy rozległy się dźwięki cudownej muzyki Archanioł zrozumiał, iż popełnił błąd. Dźwięki liry miały bowiem potężną i niebezpieczną moc.
Historia upadku aniołów powtarza się kilkakrotnie w różnych wersjach w powieści Trusoni, co jednak wcale mnie nie zniechęca, wręcz przeciwnie, czuję się nią zauroczona.
Powieść jest wielowątkowa, biblijne przypowieści przeplatają się z quasi naukowymi wyprawami, autentycznymi wydarzeniami (okres drugiej wojny światowej) oraz współczesnymi poszukiwaniami.
Ewangelina, młoda mniszka wiedzie spokojne, uporządkowane życie w klasztorze Świętej Róży w stanie Nowy Jork. Dni płyną jednostajnym, monotonnym rytmem; modlitwa, praca, adoracja, posiłki, sen. I tak dzień po dniu aż do czasu, kiedy w jej ręce trafia list z prośbą o pomoc w dostępie do klasztornych zbiorów archiwalnych. Zaintrygowana treścią listu wbrew przyjętej polityce klasztoru postanawia pomóc nadawcy listu, młodemu naukowcowi Verlenowi. Tym sposobem Ewangelina trafia na ślad niewiarygodnej historii, w której ona i jej rodzina odegrają ważną rolę.
Tematem powieści jest walka Dobra ze Złem. Walkę prowadzą pomiędzy sobą nefilimowie i angelolodzy. Zadaniem tych ostatnich jest uratowanie świata poprzez eliminację zła. Angelolodzy prowadzący badania nad fizycznymi i chemicznymi właściwościami aniołów podejmują wyprawy w poszukiwania miejsca pobytu upadłych aniołów. To jednak, nie pragnienie odkrycia niebiańskich wysłanników jest motorem ich działania. Głównym celem ich wypraw staje się odzyskanie magicznego instrumentu, podarowanej czuwającym Liry, której właściwości są niezbadane. Posiada ona podwójną moc; moc tworzenia i moc niszczenia zarazem.
Aby rozwikłać tajemnicę Liry autorka prowadzi swych bohaterów przez ścieżki pełne intryg, łamigłówek i tajemnych znaków, sekretne przejścia, szyfry, ukryte w obrazach symbole. Akcja płynie wartko i wciąga czytelnika w świat, który na przemian jawi się raz anielsko piękny, raz szatańsko zły.
Spodobał mi się pomysł dopisania dalszego ciągu do biblijnej przypowieści, spodobało mi się wartkie tempo akcji, a także język powieści, prosty, a jednocześnie kunsztowny. Podobały mi się także liczne odniesienia do świata sztuki. Powieść kończy się w sposób, który nie wyklucza ciągu dalszego. Jestem pozytywnie zaskoczona tą powieścią i uważam ją za udany debiut młodej autorki.
Moja ocena 5/6